
Jedzenie w moim brzuchu z dość sporym wysiłkiem próbuje się strawić, stąd też pewnie ten mhroczny obrazek. A może stąd, że wczoraj zarzuciliśmy sobie z mężem "film pod choinkę"-"The Road" i cóż... nie chce nikomu psuć zabawy opisem, ale jeśli będziecie kiedyś oglądać, lub już to zrobiliście, to wiedzcie, że scena z piwnicą nie pozwoliła mi zasnąć przez kawałek nocy.
A na koniec mały kolaż świątecznych fotek, które w ostatnim czasie strzelam z większym namysłem, próbując odciąć się od etykietki turysty z wiadomego kraju...

Wesołych Świąt Wam nie życzyłam, to pożyczę chociaż, aby powrót do rzeczywistości był delikatny ;)
0 komentarze:
Prześlij komentarz